PostHeaderIcon "Demon seksu" - wywiad z Esterą dla Kinoterapii

usta_male

Jednym z bohaterów filmu Shortbus jest energia seksualna. O co chodzi z tą energią? Czy to to samo co pożądanie? Do czego tak naprawdę służy? Estera, edukatorka i artystka wróciła właśnie z Amsterdamu z Międzynarodowej Konferencji "Seksualność i Świadomość". Tłumienie energii seksualnej w Polsce porównuje do tego w krajach arabskich, i tłumaczy co ma wspólnego energia seksualna z zakładaniem firmy. Nie mówiąc już o tym, że brała udział w intymnych spotkaniach podobnych do tych, które widzimy na Shortbusie.

Październik 2010

 

KINOTERAPIA.PL.: W filmie Shortbus bohaterowie spotykają się w klubie, w którym aż gęsto jest od energii seksualnej. Widzimy wiele nagich ciał, ludzie uprawiają seks w dużej grupie. Wiem, że brałaś udział w takich spotkaniach.

ESTERA:Podobnych. Brałam udział w dwóch rodzajach spotkań. Jedne to cuddle party (z ang. cuddle = przytulać się) o naturze nie seksualnej.. Wszyscy są ubrani i po prostu dotykają się, przytulają się, głaszczą. Zasada jest taka, że za każdym razem musisz się zapytać drugiej osoby czy możesz jej dotknąć czy możesz się przytulić. Odpowiada się ’tak’, ‘nie’ lub ‘nie wiem’. Jeśli mówisz ‘nie wiem’, to znaczy ‘nie’. Dla mnie odkrywcze było, że ten moment wahania, druga osoba powinna odebrać jako ‘nie’. I powiedzenie ‘nie” wystarczy. Bez żadnego tłumaczenia i uzasadnienia. 

I ludzie sami tak bez problemów trzymają się tych zasad?
Spotkanie jest prowadzone przez certyfikowanego mistrza lub mistrzynię ceremonii. Na świecie jest ponad 40 takich osób. Ja w przyszłym roku także będę się o to ubiegać. Chodzi o to, aby dać ludziom poczucie bezpieczeństwa wynikającego z zasad i ram, zamiast nadużyć.

Te spotkania to ćwiczenie własnych granic?
Między innymi. Bo chodzi w tych spotkaniach także o to, żeby ludzie odnaleźli bliskość z drugą osobą. Bliski kontakt, ale nie seksualny. Taką bliskość przez dotyk, trzymanie się za ręce na przykład. W codziennym życiu kontaktu fizycznego, nie podszytego seksualnością, jest naprawdę mało. To wywołuje odczucie separacji, oddzielenia. I podczas takiego spotkania można poczuć się jak brat i siostra. Coś jakby – jesteśmy z tego samego plemienia.

Czy ludzie łączyli się w pary przeciwnych płci?
Wiesz, że w tym momencie to wcale nie ma znaczenia. Kompletnie. To jest dziwne dla osób z zewnątrz. Dlatego ciężko opowiadać o tych doświadczeniach komuś, kto tego nie przeżył. Atmosfera nabudowuje się bardzo stopniowo, bardzo delikatnie i powoli. W pewnym momencie stworzyło się coś w rodzaju bańki, przestrzeń, w której czuliśmy się bezpiecznie i pewnie. Bo ważne jest podczas takiego spotkania, żeby wciąż pytać i sprawdzać ze sobą czy naprawdę tego chcę. Niezwykle pouczające.

A drugi rodzaj spotkań?
Tam idzie się krok dalej, czyli płynie energia seksualna. Ale też możesz zatrzymać się, kiedy tylko chcesz. Możesz być tylko obserwatorką lub zatrzymać się na rozmowie, a są też osoby, które idą na całość. I tu podobnie jak przy cuddle party wszystko rozwija się bardzo powoli. Na tym spotkaniu, w którym uczestniczyłam w Amsterdamie było dużo rozmów, śmiechu, czułam jakbyśmy byli w jakiejś kapsule, trochę odrealnionej od świata zewnętrznego. A fakt, że przy takiej bliskości fizycznej niektórzy są nago i na przykład rozmawiają, dawał poczucie absurdu. Jakbyśmy byli w zupełnie innym świecie, gdzie nagie ciało jest przyjęte jako normalność razem ze swoją przyrodzoną niewinnością. I nawet jeśli unosi się mgiełka energii seksualnej i są osoby, które w nią wchodzą, to też jest w porządku.

Co dają takie spotkania?
Między innymi akceptację swojego ciała i przełamywanie wstydu, zdjęcie z siebie klątwy winy i grzechu. Doświadczasz, że nie ma niczego do ukrycia, nie ma niczego do zawstydzenia, wstydzenia się. Przełamuje temat wstydu i akceptacji swojego ciała, które jest piękne takie jakie jest. Gdy uczestniczyłam w praktykach szamańsko-seksualnych mieliśmy taki rytuał, w którym siedzieliśmy nago w kręgu. Po kolei każda osoba wstawała i przechodziła wewnątrz kręgu pokazując się nago pozostałym. Patrzcie, nie mam nic do ukrycia. To było piękne. Tacy właśnie jesteśmy - grubsi, chudsi, z większymi członkami, z mniejszymi, z biustem dużym, albo bez biustu, że to nie ma żadnego znaczenia. Patrzyliśmy na swoje nagie ciała z zachwytem i akceptacją. Beż pożądliwości. Czułam, że ciało jest takie niewinne i subtelne. Poczułam się jakbym odzyskała to uczucie, kiedy jesteś dzieckiem, biegasz nago po plaży i kompletnie nie masz w świadomości, że coś jest nie tak. Poczucie wolności po prostu.

Bohaterowie Shortbus wyglądają jakby sięgali po tego typu doświadczenia z powodu desperacji.
Mam mieszane uczucia co do tego filmu. Z jednej strony fajnie, że temat seksualności jest tam wprost pokazany. Oswaja z innością, drąży, stawia niewygodne pytania i może u niektórych pozostawia uczucie dyskomfortu. I dobrze. Jednak z drugiej strony dla osób, które nie mają doświadczeń w eksplorowaniu różnych form seksualności, ten film może zniechęcać. Mam obawę, że tzw. normalna osoba po obejrzeniu filmu może się od niego zdystansować mówiąc, że to jej nie dotyczy, bo ja nie jestem gejem, transseksualistą, nie mam kłopotów z rodziną itd.

Czego Ci zabrakło w tym filmie?
Bohaterowie mieli poważne problemy osobiste, z którymi się zmagali. Zabrakło mi pokazania, że na takie imprezy przychodzą też normalni ludzie z ulicy. Że nie przychodzą tylko drag queens, traswestyci czy homo, ale ludzie, którzy bardziej są w kontakcie ze swoją seksualnością i chcą ja eksplorować. Była tam jedna fajna para, do której na końcu dołączyła skośnooka Sofia. Oni byli dla mnie najbardziej „normalni”.

Ale jak można być w tzw. normalnym związku i jednocześnie uczestniczyć w takich imprezach?
To jest bardzo trudne. Widać to po Sofi, która ma męża i wydaję się normalny monogamiczny pozornie spełniony związek. Normalny, czyli w zgodzie w obecnymi standardami wyznaczonymi przez społeczeństwo i religie. Bardzo symptomatyczne jest to, że jak się zaczynamy wgłębiać w ten normalny związek, to się okazuje, że ona jest preorgazmiczna, a on potrzebuje silniejszych bodźców sado-maso, żeby coś poczuć. A z pozoru wydawało się, że to taka normalna rodzina. I z moich doświadczeń wynika, że podobny wzorzec dotyczy bardzo wielu par. Dom, kredyt, dzieci, a jak się zagłębić w życie seksualne, to okazuje się, że jest wiele punktów, które mogłyby poprawić satysfakcję z życia.

Mówisz o życiu w ogóle?
Seksualnym. Ale moim zdaniem życie seksualne przekłada się na radość i zadowolenie z życia w ogóle. Daje napęd do życia, wolę życia i poczucie spełnienia i satysfakcji. Energia seksualna jest dla mnie energią życiową. Gdy jest obudzona i nie tłumiona przez wstyd, lęk, poczucie winy, gniew, traumy i inne blokady, to krąży swobodnie po ciele. Z mojego doświadczenia wynika, że całe ciało wtedy pulsuje i żyje.

Ale czy w powszechnym przekonaniu nie jest tak, że energia seksualna służy do „wyrwania mięska”?
Tak rzeczywiście może być. Tłumiona przez wiele lat energia seksualna, kiedy zaczyna się wreszcie budzić, to często szuka na zewnątrz obiektu do rozładowania. Bardzo trudno jest utrzymać tę energię w sobie. Potrzebne są odpowiednie narzędzia i techniki. Potrzebna jest edukacja seksualna. Trzeba się nauczyć co zrobić, kiedy uwalnia się olbrzymi rezerwuar energii. Ważne jest, żeby zrozumieć, że tę energię można różnie skanalizować, na przykład na założenie firmy, na napisanie książki, na sprzątanie, można ją spożytkować na setki sposobów.
Pierwszy odruch u większości osób, to jest - rozładować, znaleźć obiekt seksualny na zewnątrz siebie. Sama to przeżywałam. Taoiści uczą, że mamy Wewnętrzną Orbitę Mikrokosmiczną i warto nauczyć się zaciągać tę energię do góry, zasilać nią całe ciało i powodować, żeby energia krążyła. Nie szukać na zewnątrz bodźców do jej rozładowania czy nabudowania. Co jest też nauką samodyscypliny i skupienia się na swoim wnętrzu. Kluczowe jest tu wzięcie odpowiedzialności za swoje pożądanie, swoją energię seksualną i swoje życie.

Czyli potrzebne jest zrozumienie, że czym innym jest pożądanie, a czym innym energia seksualna.
To dwie różne rzeczy. To, że energia seksualna we mnie krąży i czuję się pobudzona przez nią znaczy, że mogę spożytkować ją na seks, ale nie muszę. Seks to tylko jeden z wielu kanałów.

To odmitologizowuje demona seksu.
Tak, a ten demon działa już od wczesnych lat dziecięcych. Byłam świadkiem takiej sceny. Kilkuletnia dziewczynka w rajstopach usiadła na kanapie, podniosła do góry sukienkę i drapała się po cipce. Zobaczyła ją matka i syknęła – jak ty siedzisz?! Dziewczynka natychmiast zawstydziła się, spąsowiała, złożyła nóżki razem i siedziała skamieniała.

I tak niektóre z nas siedzą tak do śmierci.
Tak, zero życia. I tak powoli, powoli w kolejnych etapach dorastania dostajemy komunikaty wstrzymujące tę energię. I to nawet niekoniecznie słowne. Ważne jest jak ludzie, z którymi te dzieci żyją, wyrażają swoją seksualność. To się czuje. Czy rodzice całują się przy dziecku czy nie, czy okazują sobie zwykłą ludzką bliskość, czy stosują zasadę „nie przy dzieciach”. Potem w nastolatkach ta energia zaczyna wrzeć. Wtedy społeczeństwo i religia szczególnie ściągają ja w dół. Media paradoksalnie używają tej energii, ale w formie zdeformowanej i patologicznej.

Na przykład?
Moim zdaniem ciało w mediach traktowane jest bez szacunku. Jest obnażane wszędzie publicznie przez to nie czuć, że jest czymś szczególnym. Dla mnie ciało jest świątynią Ducha i traktowanie ciała, szczególnie kobiecego, jako dodatek do pralki czy samochodu jest dla mnie nadużyciem.

To element w grze zatytułowanej „Pożądanie”. A wracając do dzieci to, co robić, żeby nie tłumić ich seksualności?
W Wielkiej Brytanii widziałam zajęcia dzieci z pierwszych klas, które rysowały cipki, penisy. Moderująca zajęcia pani pytała, co myślą, co czują, co to znaczy mieć cipkę, jak to jest być dziewczynką. Genialnie proste. Temat jest wpuszczany do świadomości. Nie tłumiony. U nas niestety tego nie ma. Więc to, co się teraz dzieje, to coraz większe tłumienie. Zostawianie dzieci samych sobie.

12-letni syn znajomych odwiedza strony porno, rodzice są przerażeni. Nie wiedzą co robić?
Dla mnie to, co dzieje się w Polsce jest porównywalne do kraju arabskiego, podobne tłumienie energii seksualnej. To jak siedzenie na bombie, która za chwilę eksploduje.
To nie jest dobry pomysł, żeby taki mały chłopiec był wystawiony na taką formę energii seksualnej, którą jest  skierowana dopiero do dorosłej i dojrzalej emocjonalnie osoby . To seksualność nieadekwatna do jego rozwoju.

I pieczątka – właśnie tak wygląda kobieta, mężczyzna, seks.
Dla mnie jedynym wyjściem jest edukacja. I swobodny, zdrowy przepływ tej energii w rodzinie. Najlepiej ,aby chłopiec uczył się od ojca lub bliskiego mężczyzny. Jeśli rodzice czują, że sami maja w tym temacie problemy, to dziecko to wyczuje. Wtedy lepiej poszukać pomocy u fachowców. Czy ojciec tego chłopca kiedykolwiek rozmawiał z synem o tym, do czego służy siusiak?

Jak sama nazwa wskazuje wyłącznie do siusiania.
Mamy nieporadność językową w tym temacie. Choćby masturbacja, onanizowanie – gdzie podziało się piękno w tych słowach czy uznanie? A Anglicy mają piękne wyrażenie self-love czy self-pleasure.

To dobry sposób na wymazanie czegoś ze świadomości – nie ma na to słowa.
Podobnie jest ze słowem, które co prawda istnieje, ale nie jest powszechnie znane, nie mówiąc o uznaniu. Myślę o poliamorii. Jako jedyny dopuszczalny rodzaj związków uważa się związek monogamiczny. To jest obowiązujący model. Większość osób nawet nie zastanawia się, że mogą być w innym, bo to by znaczyło, że są inni. To jak powiedzenie - jestem homoseksualistą.

Czy w poliamorii chodzi o to, że masz wielu partnerów?
Zacznę od tego, że to taka sytuacja, w której mam oparcie w sobie, czuje się bezpiecznie sama ze sobą i nie potrzebuję drugiej osoby, żeby na niej zawisnąć, złapać ją i przytrzymać. Pozwalam ludziom odchodzić i przychodzić. Cytując Wikipedię poliamoria to „praktyka, chęć lub akceptacja zaangażowania w związek miłosny z więcej niż jedną osobą w tym samym czasie, za zgodą i wiedzą wszystkich tworzących dany związek osób. Nacisk kładziony na etykę, szczerość i przejrzystość związku jest powszechnie uważany za kluczowy aspekt definicji poliamorii.” Wiele związków tak zwanych monogamicznych, to tak naprawdę ukryte związki poliamoryczne. Statystyki mówią, że co piąty z nas zdradza partnera. Poliamoria jest uczciwym wyjściem z tej sytuacji. Pokazaniem, że wszyscy o wszystkim wiedzą. Wiemy kto jest czyim partnerem i w jakim zakresie, nie ma żadnej ściemy, nie ma oszukiwania. Opiera się na czystych regułach i bardzo jasnej komunikacji. Na rozmawianiu, na ustalaniu granic. Chodzi o to, żeby każda osoba w tym układzie czuła się bezpiecznie.

Kojarzy mi się to z Dziećmi Kwiatami. Pokazywałyśmy na Kinoterapii film szwedzki Tylko razem. Tam w latach 70. w komunie mieszkają pary i osoby pojedyncze. W jednej z par – żyjącej w takim otwartym związku, kobieta chce przespać się z innym mężczyzną. Jej partner wyraża na to zgodę, zgodnie z ideą otwartego związku. Ona to robi, potem mu opowiada jak było. I wiesz co, on tego nie wytrzymuje. Ciało przemawia w jego imieniu i on po prostu wymiotuje. Chcę powiedzieć, że to w praktyce jest utopijne.
W sytuacji, o której mówisz, zadałabym pytanie temu wymiotującemu mężczyźnie, dlaczego tak trudno było mu przyjąć to, co się stało. Co spowodowało, że poczuł się niepewnie. Co jest źródłem - czy boję się samotności, czy boję się odrzucenia i bycia porzuconym? To moment szczerości oko w oko ze swoimi demonami, jeśli je mamy.  Poliamoria jest wielkim wyzwaniem. Nie mówię, że to droga dla każdego, To jedna ze ścieżek łączenia się z ludźmi, i to droga dla ludzi bardzo świadomych siebie. Takich, którzy są w kontakcie ze sobą, chcą się rozwijać i dla których ważny jest stan wewnętrznej wolności. Dla mnie to ścieżka rozwoju duchowego.

Jeśli jesteś całością, nie potrzebujesz się wieszać na nikim, to po co ci związki poliamoryczne? Po co ci wielu partnerów?
Po to, po co jest życie. Żeby się dzielić, wymieniać, doświadczać. Spotkanie z inną osobą to odbicie jakiegoś kawałka, jaki mam w sobie. I robię to z radością. Z miłości chcę się sobą dzielić i chcę obdarowywać kogoś tym unikalnym kawałkiem jakim ja jestem.
W świadomości społecznej jest przyzwolenie na celibat, monogamię, ale nie na poliamorię. Rzeczywiście to droga dla nielicznych, ale zróbmy jej miejsce. Zalegalizujmy ją w naszej świadomości.

W każdej chwili możesz poczuć, że coś jest nie tak I co wtedy?
To jest moment żeby się zatrzymać i zrobić krok wstecz. I poszukać, co się dzieje. Budzi się mój demon, chcę spojrzeć mu w oczy, przyjąć go a nie uciekam i udaję, że jest ok.

Poznałaś ludzi poliamorycznych?
Tak. I widzę, że to trudna ścieżka. Zobaczyłam, że może przynosić cierpienie i prowadzić na manowce. Ale czy celibat lub monogamia nie? Potrzebna jest dogłębna świadomość i obecność. Energia seksualna jest najpotężniejszą energią, jaka istnieje na ziemi i jak zaczyna się ja puszczać swobodnie, to trzeba mieć sto procent obecności, żeby być w stanie ją ujarzmić. To dziki rwący koń, który pędzi bez pamięci tak, że może ponieść na skraj przepaści i tylko od jeźdźca - naszego przytomnego umysłu i obecności - zależy czy runie w przepaść czy nie. Zobaczyłam, że bardzo często ta energia krąży we wszystkich kierunkach i potrzeba wielkiej samodyscypliny, żeby samemu stawiać sobie granice. Ale za to jaka jest nagroda za ujarzmienie takiego olśniewającego rumaka! Dokąd może on nas zanieść, gdy jest nam posłuszny? Starożytni mędrcy mówili, ze to najszybsza droga do oświecenia.

Właśnie wróciłaś z Międzynarodowej Konferencji „Seksualność i świadomość” w Amsterdamie. Czy tam mówiliście o tym jak odzyskać dostęp do energii seksualnej?
Byli tam goście z całego świata - z Europy, Stanów, Afryki, nawet Australii i Nowej Zelandii. Głównie byli to ludzie, którzy swoje życie poświęcili edukowaniu seksualnemu. Byli na przykład ludzie, którzy pracują z kobietami, by polubiły siebie zaczynając od cipek. Na zachodzie jest teraz szał na robienie labioplastyki, szczególnie w Australii. Zgroza!

Co to?
Kobiety obcinają sobie wargi sromowe, żeby wyglądały tak jak na filmach porno czy na zdjęciach, aby były „idealne”. 1200 kobiet rocznie w Australii poddaje się tej niewyobrażalnie bolesnej operacji plastycznej, żeby sprostać lansowanym wzorcom! Koszt takiej operacji dochodzi do 6 tysięcy dolarów. To jest dopiero biznes i zatacza coraz szersze kręgi.

Przestań!
Znam twarze moich koleżanek, ale nie wiem jak wyglądają ich cipki. Jak mam wiedzieć czy moja cipka jest normalna czy nie, jak porównuję je tylko z tym co widzę na zdjęciach w gazetach czy filmach.
Trzeba zmieniać świadomość ludzi wokół tych tematów. Gdy byłam ostatnio w Amsterdamie i Wielkiej Brytanii poczułam, że jesteśmy w całkowitym ciemnogrodzie. Tam jest edukacja seksualna w szkołach, są doradcy seksualni w szkołach, książki itd.

Były inne osoby z bloku wschodniego?
Tylko Polska i Czechy. Niestety w tej sferze bardzo odczuwalny jest wciąż podział na Wschód i Zachód. Mam wrażenie, że tzw. kraje zachodnie są jakieś trzydzieści lat do przodu, jeśli chodzi o sferę seksualną. Jest tam dużo większe społeczne przyzwolenie, jest więcej sklepów, wydarzeń, warsztatów. I ciekawe, że im bardziej opresyjny system i dominująca rola  kościoła w państwie, tym bardziej seksualność jest w wyparciu i w podziemiu. Mówi się, że kobieta, która odnajdzie swoją seksualność, odnajdzie swoją wolność, jest niezależna od nikogo i od niczego. I jak ją wtedy skontrolować?

Brałaś udział w warsztatach pracy z energią seksualna w Polsce i Wlk. Brytanii. Czuć tę różnicę trzydziestu lat?
Warsztaty tutaj były głównie skupione na uzdrawianiu ciała emocjonalnego, na uwalnianiu emocji i uczeniu tego, co to jest zdrowy pierwiastek męski i żeński. To, co robiliśmy w Wlk. Brytanii to było uruchomienie energii seksualnej z intencją. Na takie warsztaty w Polsce musimy jeszcze poczekać. Za mało jest jeszcze gotowych na to osób. Daleko nie trzeba szukać. Ile jest w Polsce warsztatów i kręgów gdzie kobiety oglądają swoje cipki lub wspólnie uczą się dawania sobie samej przyjemności?

Czyli najpierw odmitologizować i uzdrowić?
Byłam w Kalifornii na szkoleniu dotyczącym świadomych porodów naturalnych i na koniec mieliśmy rytuał, którego elementem było celebrowanie posiłku. I przy tym takim zmysłowym podejściu do jedzenia, bardzo szybko pojawiła się energia seksualna. Jedliśmy palcami, nakładaliśmy sobie nawzajem jedzenie na szyje czy dłonie i karmiliśmy się nawzajem, celebrując i ciesząc się. I w pewnym momencie prowadząca powiedziała - ok, przejdźmy teraz do części kolejnej - i ta energia po prostu łagodnie odeszła... Nikt z nikim nie chciał się przespać, nikt nikogo nie wyrywał, nie patrzył potem na nikogo dwuznacznie. Była i poszła sobie ta energia. Była celebrowana, była dopuszczona do naszej świadomości i nie było żadnego dalszego ciągu. Pierwszy raz czegoś takiego doświadczyłam. Wcześniej było tak, że jak się pojawiała, to chciałam coś z nią zrobić dalej. A tu po prostu była i poszła. Takie to było zwyczajnie piękne.

Co chciałabyś zrobić w Polsce, żeby energia seksualna była zwykłą energią?
Stworzyłam już i wciąż rozwijam krąg dla kobiet wokół tematu zmysłowości właśnie. Chcę działać dla kobiet i stworzyć takie miejsce, które będzie miejscem eksplorowania i docenienia własnej seksualności. Chcę robić warsztaty z tym związane, zapraszam do Polski doświadczone osoby, które wspierają kobiety w dochodzeniu do własnej seksualności od wielu lat. Zaczynam od kobiet, ale nie zapominam o mężczyznach. Chcę też zrobić projekt artystyczny związany z cipkami a może i penisami, kto wie?. Żeby wpuścić do zbiorowej świadomości, że mamy te części ciała, że są różne i można się nimi zachwycać przy świetle dziennym. Chcę mówić o seksualności, o naszych ciałach i przypominać, że to jest zdrowe, niewinne, żeby odtraumatyzować tę sferę z poczucia winy wstydu, lęku. Zapraszam też na spotkania indywidualne, czasem tak łatwiej zacząć.

Czyli żeby przeciętny Polak oglądając Shortbus nie czuł zażenowania, że zobaczył penisa.
Tak, ale też żeby wpuścić do swojej świadomości, że takie rozbujałe formy seksualności jak na filmie też mają miejsce. I że są całkowicie normalne. Może nie są dla mnie, ale nie wstydzę się oglądając ten film. Nie mam poczucia nieadekwatności, podziwiam seksualność innych ludzi, podziwiam ich chęć eksploracji i albo to jest dla mnie albo nie, ale nie oceniam i nie dystansuję się. Chodzi mi o postawę otwartości i przyjęcia tego, co pokazuje ten film.

Rozmawiała Monika Zakrzewska-Blauth oraz Estera Saraswati - artystka i edukatorka, przewodniczka, wspiera w procesie transformacji więcej >>;
 

Sprawdź inne wywiady >>

 

 
Newsletter
Kontakt
 
Estera Saraswati
 
Zenon Dechen Dorje
tel. +48 735 979 202