PostHeaderIcon artykuł o świętym małżeństwie - Bruce Lyon

hieros_gamos

"Hieros Gamos – Powrót do Świątyni", Bruce Lyon

 

Kiedy uczynicie dwoje jednością i stronę wewnętrzną jak stronę zewnętrzną, a stronę zewnętrzną tak, jak wewnętrzną, górę jak dół, i jeśli uczynicie to, co męskie i żeńskie jednością, aby to, co jest męskie nie było męskim, a to, co jest żeńskie nie było żeńskim; jeśli uczynicie dwoje oczu jednym okiem, a jedną rękę dacie w miejsce ręki i nogę w miejsce nogi, i obraz w miejsce obrazu - wtedy wejdziecie do Królestwa. Wybiorę was jednego z tysiąca i dwu z dziesięciu tysięcy; a oni będą jako Jeden. Ewangelia wg św. Tomasza

 

Oto siedzą - para w miłosnym uniesieniu w samym sercu świątyni i jej mistycznej tajemnicy. Czy to jest rzeczywiście fizyczny i seksualny akt, starożytny rytuał Sumeryjskiej Bogini czy Wielki Ryt pogańskiej religii Wicca, który łączy nas z siłą życiową i jest odnowieniem sił witalnych Ziemi na wiosnę? Czy może mamy rozumieć to w kategoriach filozoficznych i psychologicznych jako święte małżeństwo jak w psychologii Junga, alchemiczna mistyczna unia ( unio mistica), binarny kod matematyczny? A może to symbol rzeczywistości duchowej - boskiego ognia Arki Przymierza pomiędzy dwoma Herubinami, połączenia mądrości i współczucia w tantryźmie buddyjskim, unii Shivy i Shakti w hinduskiej kosmologii?

Tak, tak i tak! Mocą tego archetypu jest fakt, że dociera on do samego centrum tych wszystkich poziomów relacyjności i właśnie dlatego jest zdolny do połączenia i syntezy ich wszystkich. I wszystkie te poziomy są niezbędne, jako że świątynia jest wielowymiarowa, a Drzewo Życia łączy je jak perły na złotej nici. Tak, zewnętrzny akt sam w sobie bez głębszych poziomów jest doczesny i przyziemny. Ale niesie ze sobą głębię nieskończonych możliwości, między innymi możliwość kreacji życia samego w sobie, a to nigdy nie jest trywialna rzecz. I tak, samorealizacja boskiej natury duszy jest także głębokim aktem. Ale dopóki ta realizacja nie jest wcielona w ciało i nasze życie, pozostawia ciało i ziemską rzeczywistość nietkniętymi, które nadal domagają się Odkupienia. 

Sednem zagadnienia nie jest kwestia, czy ten symbol ma być wcielony, czy rozumiany symbolicznie samantabhadra_2009, czy może urzeczywistniony w samym rdzeniu świadomości. Obraz ten już sam jest odpowiedzią. To połączenie wszystkich polaryzacji i rozpoznanie od zawsze istniejącej już Jedności, na którą wskazuje. To ma wymiar zarówno seksualny, psychologiczny, jak i duchowy. Ma swoje wewnętrzne i zewnętrzne znaczenie oraz ważność. Jest zarówno ziemski jak i transcendentny. Jest męski i kobiecy. Jest indywidualny i uniwersalny. To życie ukazujące same siebie i tworzące same siebie w samym centrum wszelkiej kreacji. Tak JEST bez względu czy to rozumiemy czy nie. To co się zmieniło na planecie przez ostatnie setki lat, to możliwość pojęcia tego dzięki rozwojowi i integracji świadomości. W ten sposób możemy dodać nowy wymiar uważności i świadomego uczestnictwa w tym najgłębszym z rytuałów i misteriów. 

W starożytnych świątyniach mężczyźni i kobiety schodzili się razem jako wyraz wyraźnej dualności płciowej. Mężczyzna reprezentował męskość, a kobieta kobiece oblicze boskości. Zaś akt seksualnego zjednoczenia reprezentował harmonizację, balans odzwierciedlający głębszy, kosmiczny porządek. Identyfikacja była mocno połączona z płcią. A płeć była polityczna. Albo Wielka Bogini rządziła albo Wielki Bóg, rzadko kiedy razem. 

wewntrzne_malzenstwoTo co się zmieniło od tamtych czasów, to stopniowa zmiana punktu samoidentyfikacji: z płci ciała na siłę życiową samą w sobie, która zawiera w sobie zarówno męskość jak i kobiecość, tak jak i inne dualności. Komponent psychologiczny tej zmiany wyraża się samoczynnie poprzez wielkie dokonania alchemiczne oraz ścieżki inicjacji różnych duchowych i filozoficznych tradycji. W zachodniej psychologii wyraża się poprzez prace Junga z Animą i Animusem oraz masową psychologię, wielki ruch trwający od lat 60-tych zawierający walkę o prawa człowieka, emancypację kobiet, świadomość ekologiczną itd. Anima planety budzi się, aby być zintegrowaną z psychologią, która pierwotnie identyfikowała się z pierwiastkiem męskim albo raczej niedojrzałą jego ekspresją (zobacz  notatkę "Powrót do Fallusa).

Mężczyźni zostali zachęceni do skontaktowania się ze swoją kobiecą naturą, a kobiety z męską. Ta podróż zaprowadziła do chaotycznego przewrotu w relacjach, małżeństwie i płciowości (gender). Ruch gejowski i transgender może po części rozumiany jako odrzucenie identyfikacji opartej na płci. Jednakże ruch w kierunku zewnętrznej równości płciowej w świecie nigdy nie zaistnieje, dopóki ta równowaga nie pojawi się w sercach i duszach każdej jednostki.To stopniowy proces, który nabiera prędkości jedno serce po drugim. Kobiety są stopniowo akceptowane w tradycyjnie męskich domenach polityki i biznesu. Jednak muszą tam wejść przez swoją męskość i często kosztem swojej kobiecości. Mężczyźni zaczynają być stopniowo akceptowani w tradycyjnie kobiecych domenach jak relacje, dom czy wychowywanie dzieci. Także oni muszą tam wejść przez swoją żeńską stronę, na czym cierpi ich męskość. Ten zewnętrzny proces odbija niekompletność procesu wewnętrznego małżeństwa. Dopóki nie zrozumiemy, że mężczyźni mają "wewnętrzną kobiecość", a kobiety "wewnętrzną męskość", te części będą umniejszane w nich samych. To co wewnętrzne i zewnętrzne wymaga zjednoczenia, tak jak męskość i kobiecość.

Prawdziwa równość zaczyna się dopiero, gdy święta unia tych dwóch pierwiastków wydarzy się wewnątrz 424909_366274350061250_100000360634491_1223627_777493826_n. W efekcie następuje narodzenie siebie prawdziwego, który w unikalny i niepowtarzalny dla każdego sposób zaczyna się wyrażać. Punkt identyfikacji przenosi się na siłę życiową jako taką - samorealizację Jaźni, o której mówią tradycje nie-dualne. Wtedy minimalną strukturą konceptualną do rozmów o identyfikacji i płci ( gender) jest zrozumienie, że każda osoba jest pełną istotą. Każdy jest częścią siły życiowej, która zawiera w sobie energię i jakości męskie i kobiece, i która wyraża się poprzez ciało kobiety lub mężczyzny, a czasem hermafrodyty. To nie zaprzecza bardzo realnym różnicom, jakie się pojawiają i które mają wpływ na psyche, wynikającym z wcielenia się w różne płcie. Nie zaprzecza tym różnicom, ale je w sobie zawiera i je przekracza.

We współczesnym obliczu rytuałów świątynnych, mężczyźni i kobiety schodzą się razem, nie jako Shiva poszukujący Shakti albo na odwrót, ale jako całe istoty, jako spotkanie Shiva/Shakti celebrujące już swoje obecne wewnętrzne połączenie. Nie będą się łączyć jako para, ale jako czworokąt wyrażający Jedność. Jako czworokąt będą także integrować poziomy i pionowy wymiar relacji.

W przeszłości kobiecość była kojarzona najczęściej z lewą stroną w dualności horyzontalnej, a także z dołem, Ziemią i ciałem w dualności pionowej. Oznaczało to, że "misteria seksualne" były przede wszystkim domeną Bogini (kobiet), gdy "misteria duchowe" sferą Boga (mężczyzn). Ta fałszywa stronniczość jest nadal obecna w wielu obecnie powracających misteriach świątynnych. Potrzebujemy, aby zarówno Bóg jak i Bogini byli głęboko zakorzenieni i obecni w naszych ciałach. Tak jak potrzebujemy mieć możliwość wznosić się w najbardziej transcendetne i subtelne sfery.

Oto krąg mężczyzn i kobiet na leśnej polanie wokół ognia. Dla oczu, które umieją widzieć, ten krąg jest faktycznie kalachakra kulą, która zawiera w sobie życia i królestwa na Ziemi, jak również i tych, którzy zgromadzili się w światach subtelnych, aby razem celebrować rytuał. Kula ta tańczy z siłą życia, od czasu do czasu wzywając jedną czy kilka osób z obwodu do centralnego ognia, gdzie tańczą, siedzą, śpiewają, wygłaszają mowy, medytują, wirują w koło w pojedynkę, w parach czy grupach. Mężczyźni z kobietami, mężczyźni z mężczyznami, kobiety z kobietami, pary, trójkąty, czworokąty. Pełne istoty spotykające inne pełne istoty. Ta sama siłą życiowa pulsuje i rozbrzmiewa w rdzeniu każdego. Pojawiają się polaryzacje, przyciągając i odpychając siebie nawzajem w swobodnym przepływie. Czasami atmosfera jest przepełniona Erosem i ciała namiętnie się łączą. Innym razem czysta obecność staje się namacalna i wciąga wszystkich w bezruch i kontemplację. Najlepsze momenty zdarzają się, gdy głęboka cisza i dzika żywiołowość są obecne w tym samym momencie, gdy Duch, dusza i ciało tańczą razem stopione, a cała kreacja jest nasączona błogością Bytu.

Równonoce, przesilenia, pełnie księżyca i nowie, weekendy, miesięczne odosobnienia, mieszkające razem wspólnoty; drzwi Świątyni otwierają się i zamykają, worteksy schodzą w dól na ziemię i wznoszą się do nieba, rytmicznie rozwijamy naszą umiejętność pozostawania w rdzeniu i słuchania razem tego, co przepływa strumieniem przez centrum wszystkich światów. Wtedy drzwi znikają, a cała Ziemia jawi się jako Ogród Edenu, jakim zawsze była, kołysząc się i przetaczając przez przestrzeń, śmiały i piękny eksperyment zawsze obecnego i ewolującego życia, którym JESTEŚMY.

autor: Bruce Lyon, 12 maja 2013
tłumaczenie: Estera Saraswati, czerwiec 2013

 

Newsletter
Kontakt
 
Estera Saraswati
 
Zenon Dechen Dorje
tel. +48 735 979 202