PostHeaderIcon artykuł o Tantrze cz.1

ona_on

"Tantra ścieżką błogości i transformacji: zrozumienie i praktyka"

Tantra jest drogą przekształcenia (transformacji), co oznacza, że niczego się nie wyrzeka, ani niczego nie odrzuca. To wejście totalnie w doświadczenie i umiejętność jego przemiany, pożytkując je jako paliwo do rozwoju. Wszystko jest pomyślną okolicznością służącą naszej ekspansji i rozszerzaniu się. Szczególnie dużo energii do wzrostu leży w naszym cieniu, odrzucanych i nieświadomych częściach siebie. Od tantryka wymaga się bycia nieustraszonym w konfrontowaniu się ze swoimi demonami. Nagrodą jest wielka błogość, wykraczająca poza nasze ludzkie jej rozumienie. Jak pisze współczesny nowozelandzki mistyk Bruce Lyon w wierszu "Pieśń smoka"

(...) Dla tych, dla których jestem krukiem,
Nie nienawidzę gołębi.
A jednak tak, wybrałem Ciemność
Ale wybrałem ją z miłości
Widzisz, Oddałbym moją moc z przyjemnością
Zostając smoczą stopą
Zdobiącą twój złoty tron
Jeśli tylko twoje serce było wystarczająco duże
Aby mnie powitać
Z powrotem w domu

Słowo "tan-tra" jest pochodzenia sanskryckiego i jego jedno ze znaczeń to "narzędzie do rozciągania świadomości", dzięki niemu rozszerzamy poznanie, tego kim jesteśmy i czym wszystko jest. Przekraczamy świat koncepcji i odczucia "ja" (poczucia separacji od innych i świata). Dlatego jest to droga rozwoju duchowego prowadząca wytrwale i oddanie praktykujących do wyzwolenia i oświecenia, samorealizacji.

Efektami niejako ubocznymi praktyki jest poprawa relacji ze sobą, innymi i światem, wzbogacenie życie seksualnego, przebudzenie zmysłów, lepszy kontakt z ciałem, większa szczęśliwość z życia. Tantryk stara się jednak nie skupiać na nich swojej uwagi, patrząc perspektywicznie dalej, na szczyt góry, na który wchodzi. To skuteczna i szybka metoda, lecz bywa niebezpieczna. Nieraz praktykujący znadzie się na krawędzi brzytwy. Pobudzane są wszelkie namiętności, przywiązania, lęki i ciemne strony, aby je zintegrować, często przy użyciu energii seksualnej (co nie oznacza zawsze seksu, jak może się kojarzyć nam tantra). Śmiałkowie muszą nie raz balansować na linie nad przepaścią, jednocześnie doprowadzając do rozpadu swoich struktur osobowości zwanej ego (tego wszystkiego, czym wydaje się, że jesteśmy), jednocześnie integrując się na nowo w prawdziwej nieskończonej przestrzeni. Dlatego tak ważna w tantryźmie jest osoba nauczyciela, mistrza (kobiety lub mężczyzny), który uosabia to do czego dążymy i który widzi przepaść zanim do niej wpadniemy.

To ścieżka stopniowa, w której  integrujemy trzy poziomy istnienia: ciało, energię i umysł, rozumiany jako: przestrzeń, Duch, nasz pierwotny stan istnienia, czystą obecność.

Namiętności i pożądanie, przez inne tradycje duchowe odrzucane, tutaj witane są otwarcie i traktowane jako znakomita sposobność do praktyki. Niebezpieczeństwem (utknięciem) na tej ścieżce może być lgnięcie (przywiązanie) do pojawiającej się przyjemności i rozkoszy. Zatrzymać nas może także brak umiejętności posługiwania się nabytymi przez praktykę mocami osobistymi (z sanskr. siddhi). Prowadzić to może do nadużyć i budowania fałszywej struktury ego (mania wielkości i własnej pozycji). I znowu tutaj pomocna jest osoba zrealizowanego nauczyciela, aby wskazał nam tę pułapkę. Potrzebna jest znajomość tzw. zręcznych środków (upaya), będących wyrazem aktywności aspektu męskiego w nas, aby pokonać pojawiające się przeszkody nalogo_1 drodze. Zastosowanie upaya jest szczególnie istotne podczas praktyki, gdy pojawia się dużo rozkoszy. Zwykle jej poszukujemy i chcemy ją powiększać, ale może to zatrzymać nasz dalszy rozwój. Przyjemność w tantrze jest paliwem rozwoju świadomości, a nie celem samym w sobie. W odpowiednim momencie nasycenia się rozkoszą, podciągamy energię wraz z oddechem do góry. W ten sposób prowadzimy ją do wyższych ośrodków energetycznych w naszym ciele. Łączymy gorącą, płynącą z ziemi energię żeńską z chłodną energią męską płynącą z góry, z przestworzy. Męski biały nektar wchodzi w unię z kobiecym ogniem. Przyjmować to może wymiar zewnętrzny, wewnętrzny i tajemny. Na skutek takiego zespolenia wytwarza się błogość i powrót do stanu czystej obecności, którą możemy odczuwać jako jedność ze wszystkim (stan nierozdzielenia) i nieuwarunkowaną radość.

W tantrze nie wyrzekamy się niczego. Wychodzimy poza konceptualizacje i oceny, poza wartościowanie na dobre i złe. Na powrót integrujemy się w całość, nazywaną w tantrze mandalą. To co zwykle jest nieakceptowane na innych drogach rozwoju duchowego jak przyjemność, seks, jedzenie mięsa czy picie alkoholu, tu jest szansą na przekraczanie naszych ograniczeń oraz uczenie się utrzymywania świadomości w sytuacjach, gdy zwykle ją tracimy. Wymaga to już jednak pewnego zaawansowania od adeptów. Znajomość własnych ziemskich ograniczeń jest tu pomocna.
Istotnym początkiem drogi, często niestety pomijanym i niedocenianym, jest oczyszczanie i przygotowywanie ciała i umysłu do przyjęcia niezwykle intensywnych energii, budzących pożądanie, lgnięcie lub awersję (z sankskrytu zwane klesa). Klesa są to stany umysłu, które jak chmury wprowadzają pomieszanie i zasłaniają nam jego prawdziwą naturę. Należą do nich niepokój, lęk, złość, zazdrość, pożądanie, depresja itp. To trucizny umysłu i powody naszego cierpienia.

Tantra wykorzystuje dualne postrzeganie świata do praktyki (dobre-złe, męskie-żeńskie, sacrum-profanum, światło-cień, samsara-nirwana). Wchodząc w każdą z tych biegunowości całkowicie i ją zgłębiając, odnajdujemy ją w sobie. W ten sposób odzyskujemy świadomość pełni (mandali). Najpierw poznajmy jeden biegun, następnie drugi, aby stanąć w mocnym rozkroku obejmując i integrując jednocześnie coś, co wydaje się sprzecznością. Jak olbrzym stojący nad przepaścią mający dwie nogi po dwóch stronach rozpadliny. Przez to właśnie wzrastamy. Zwykle "problemem" jest to, że wchodzimy w doświadczenia i emocje częściowo. Aby doświadczyć całości siebie, musimy wejść w nie całkowicie. Jak to zrobić? Oddając się w pełni doświadczeniu i sytuacji. Wychodzimy wtedy poza osąd (czy dobrze robię? jak to jest widziane przez innych? czy tak wypada? itp.). Przestajemy też osądzać innych, zaczynamy po prostu być i żyć. Wiemy, że w zależności od tzw. okoliczności zewnętrznych możemy przyjąć dowolną rolę (np. kata lub ofiary) i zaczynamy czuć prawdziwe współczucie do wszystkich tych, którzy przywiązują się do jedynie słusznej prawdy, czując się nieszczęśliwymi poprzez swoje przywiązanie i zamknięcie w poglądzie. Zaczynamy odczuwać całe spectrum emocji i smaków życia, żyć pełną piersią.

Ważnym jest, aby nauczyć się na ścieżce rozwoju rozpoznawać miejsca utknięcia. Czasem przestój jest potrzebny, bo służy nam np.: do integracji. Wyczucie, kiedy iść dalej pomimo chęci pozostania, jest tak samo istotne. Najprościej rozpoznać utknięcie poprzez powtarzające się doświadczenie, które jest nieświadomie powielanym schematem. Wchodząc w strefę własnego dyskomfortu, mierzymy się z wewnętrznymi demonami i wpuszczamy światło czyli strumień świadomości. W ten sposób oczyszczamy, uzdrawiamy i przyłączamy te miejsca z powrotem do własnej mandali (symbolizującej pełnię).

Tantra uznaje ciało jako niezwykle ważny i cenny pojazd, naczynie w którym doznajemy prawdziwej błogości, świątynię Ducha/umysłu. Szanujemy je i traktujemy na równi z poziomem duchowym, niematerialnym. Tutaj przedstawię krótkie wyjaśnienie odnośnie kontekstu i znaczenia, w jakim używam słowo umysł. Umysł w rozumieniu zachodnim jest czymś innym niż w rozumieniu wschodnim. Na zachodzie oznacza intelekt, moc poznawczą i analityczną, rozumującą i oceniającą, porządkującą rzeczywistość poprzez nabytą wiedzę. To tylko jednak funkcje umysłu, nie jego istota, którą jest świadomość. Naturą umysłu jest obecność i przestrzeń, która wszystko obejmuje, z której wszystko powstaje i do której wszystko wraca, aby za chwilę wyłonić się na nowo. To gra światła przenikającego pustkę. Świat to barwnie tkany kobierzec, co chwilę powstających i zanikających zdarzeń. Wszystko jest w ruchu, ciągłym przepływie. Niezmienna jest tylko natura umysłu, nasz pierwotny stan. Różne tradycje nadały temu różne nazwy, często ograniczające i limitujące tę nieograniczoną sferę. Longczenpa, wielki mistyk buddyzmu tybetańskiego z XIV w., mówi o umyśle "sam rdzeń rzeczywistości, samoodświeżająca się dziewicza obecność".  
Energia jest tym, co spaja ciało z umysłem, w wyniku czego powstaje ciałoumysł, nierozdzielny byt, który na siebie wzajemnie wpływa. Energia jest niezwykle ważna w tantrze, wszystko jest jej grą. Uczymy się ją pobudzać i nadawać kierunek. To jak ujeżdżanie dzikiego rumaka. Sztuką jest umiejętność balansowania pomiędzy popuszczaniem lejcy i korzystaniem z jego dzikości, swobody i naturalności, a powściągnięciem ich, gdy rumak leci nad przepaść, a my razem z nim. Tą analogię można wykorzystać w seksie tantrycznym, kiedy to staramy się nie dopuścić do szczytowania energii zwanej orgazmem, a prowadzić ją od dołu do góry ciała, tak aby stopniowo wchodzić na wyżyny rozkoszy. Doznajemy w końcu tantrycznego zjednoczenia dzięki partnerowi i poznajemy stan nieuwarunkowanej i nierozdzielonej obecności. Możemy robić to w pojedynkę na poziomie wewnętrznym, co jest wyższym poziomem zaawansowania tantrycznego. To zbliżenie można nazwać medytacją aktywną. Na końcu utrzymujemy stan medytacyjny w bezruchu, wciąż w pozycji zjednoczenia zwanej yab-yum ( z tyb. ojciec-matka), kiedy to integrujemy ten stan w sobie.  

Tantra i jej praktyka opiera się także oprócz transformacji na polaryzacji. Magnetyzują się przeciwności, tak jak męskie i żeńskie. Wykorzystujemy to naturalne prawo w tantrycznym seksualnym zbliżeniu. Wytwarzamy dzięki niemu więcej napięcia i tym samym paliwa do transformacji i wzrostu. 

Za kobiece w tantryźmie tybetańskim uważa się niekonceptualną mądrość powstająca z wglądu i zrozumienia (z sanskr. pradżnia) i przestrzenną pustkę (sanjata), symbolizowane przez kwiat lotosu lub dzwonek, a za męskie zręczne środki (upaya) i świadomość, symbolizowane przez wadżrę (diament) - obrazujący niezniszczalność i niewzruszoność stanu buddy (oświeconego). Męskie poprzez nieporuszoną obecność daje możliwość zmanifestowania się tego, co żeńskie. Tak jak w hinduskiej tantrze, Shiva (energia męska świadomości) to niematerialny byt, który Shakti (energia żeńska, kreatywna siła wszechświata) powołuje do życia w materii, nadając mu formę. Energia kobieca płynie od dołu, z Ziemi do góry, a męska z nieba w dół w kierunku Ziemi. Miejscem połaczenia się ich w tantrycznym wewnętrznym uścisku miłosnym jest serce. Tu następuje alchemia, gdzie z dwojga powstaje jedno. To czego zwykle szukamy. 

Oby wszyscy znaleźli to mistyczne połaczenie w sobie, E ma ho!
(zawołanie Dakiń, oświeconych istot żeńskich, a o nich w następnym odcinku)
c.d.n.
 
 
Estera Saraswati
Podkowa Leśna, 26 lipca 2012 r.

yab_yum_eternallbliss

Newsletter
Kontakt
 
Estera Saraswati
 
Zenon Dechen Dorje
tel. +48 735 979 202