PostHeaderIcon Opinie nt Andrew Barnes

Ogólne

Drogi Andrew, chcę podziękować Tobie za całą Twoją wiedzę i energię, którą chcesz dzielić się z nami. Dla mnie było to bardzo mocne, otwierające i piękne doświadczenie.
 
Dorota, Warszawa i Nowe Kawkowo maj 2012

 

Warsztaty i sesje budzą wiele emocji, czasem różnorakich, ale aby zacząć doświadczać pozytywnych uczuć należy wyzbyć się negatywnych. Proces oczyszczania się może być długi i bolesny. Po wielu przeżyciach dzięki warsztatom i sesjom doświadczyłam stanu błogości, którego trudno zapomnieć. Warsztat uzdrowił wiele obszarów mojego życia, czasem zupełnie odległych od tematyki, która się zajmował, ale przecież wszystko jest ze sobą połączone, więc jeśli się chcemy rozwijać to tylko w całości, bez pomijania jakiekolwiek aspektu życia.
Małgosia, Warszawa 2011
Chciałabym podzielić się swoim doświadczeniem. Odkryłam w sobie nieskończone źródło światła, miłości i akceptacji. Jestem częścią całego wszechświata będącego jednym przepływem energii. W istocie miłość jest jedynym powodem naszego istnienia i jesteśmy stworzeni do tego, aby odczuwać to naturalnie. Jedyną drogą do kochania głęboko i prawdziwie jest uruchomienie programu, dzięki któremu się narodziliśmy. Moje odkrycie wprowadziło mnie na ścieżkę samorealizacji. Wiem, że moja rola jest mała, ale czynię zmianę, jako że biorę udział we wspólnym procesie budzenia świadomości. Piszę to, bo Twoje światło i obecność dotknęła mnie głęboko. Czysta i ciepła energia, którą emanujesz, przyciągnęła moje serce. Podziwiam i wysoko cenię Twoją pracę.
Katarzyna, kwiecień 2012, Polska
„Podniebny orgazm“ czyli Andrew Barnes w Nowym Kawkowie (majówka 2012)
Andrew Barnes w Nowym Kawkowie
Andrew to niezwykły człowiek, przepełniony oddczuwalnym ciepłem i szacunkiem dla odrębności innych ludzi. Moje pierwsze z nim spotkania to wieczory przytulania w Warszawie, gdzie odkrywałem moc otrzymanego NIE od kobiet i mężczyzn, wcześniej przeze mnie postrzegane jako odrzucenie, porzucenie, oderwanie. Po tych spotkaniach postrzegam je jako możliwość spotkania i blikości z tymi, którzy chcą i pragną mnie doświadczać.
Olbrzymia siła męskości, z której Andrew nie ma potrzeby korzystać, a raczej pozwala by to przepływ energii miał swą przestrzeń i czas na swe oddziaływanie. Mam szczególnie mocno w pamięci fale ciepła, które płynęły od Andrew, w trakcie jego wykładu o kobiecej ejakulacji w Warszawie i moje własne wzruszenie, gdy słyszałem jak niezwykle silna jest kobieca seksualność, represjonowana przez wieki panowania niewiedzy. Ważne dla mnie stało się przypomnienie, że przez pierwsze 10 tygodni byłem płci żeńskiej.
W czasie warsztatu „Rozbrajanie ciała i orgazm energetyczny“ w Nowym Kawkowie odczuwałem niezwykłość tego spotkania, podczas którego Andrew zaznaczał swoją obecność tylko wówczas, gdy tego potrzebowałem, a także bliską nieobecność, gdy rozwijałem się czy też rozkwitałem zgodnie z moją wewnętrzną potrzebą.
Zresztą samo miejsce czyli Ośrodek "Tu i Teraz" w Nowym Kawkowie, prowadzony przez Maję i Jacka to niecodzienne i niespotykane miejsce, sprowadzone przez nich do naszego wymiaru. Kształty, kolory, miękkość zapewniają bezpieczeństwo i poczucie powrotu do wymarzonego domu, pełnego kociej obecności i psiej radości machającej ogonem. To miejsce pełne niespodzianek, załuków, przejść jak w zamku Markiza de Karabasza, gdzie żadna mysz się nie przeciśnie. Pożywienie i karmienie przechodzi sferę transcendencji i ma znamiona świętości. Nie do opisania, ale bardziej do doświadczania.
Andrew Barnes w Nowym Kawkowie to pełność, sytość, obfitość. Szczęśliwi, którzy tego doświadczyli, wszystkim innym pozostaje poddać się tej opowieści...
Ceremonia kakaowca
Tuż przed warsztatami, a może zaraz na ich początku uczestniczyłem w ceremonii kakaowca. Nic z góry nie zakładałem ani jego smaku ani działania, skuteczności czy też oczekiwań, raczej przeczuwałem, że to ważny początek i muszę na nim być. Miejsce ceremonii nie zostało wybrane przypadkowo. Była to okrągła świątynia wszystkich religii, pragnień, marzeń i lęków ludzkości od początku swego istnienia, wyrażona w prosty, surowy sposób: drewno, papier, tusz. Proste słowa inwokacji i zaproszenie tego, co obecnie przewyższa moje pojmowanie. Bliskie mi osoby, moja babcia Felutka, dziadkowie ze strony ojca, też się pozwolili zaprosić. W sumie nic szczególnego... wypiliśmy po kubku ciepłego kakao. Dla mojego umysłu miło byłoby tak sobie myśleć. Mimo, że mam serce otwarte i jest moim największym organem seksualnym, to po raz pierwszy poczułem w nim czerwony, gorący ogień. Pamiętam z dzieciństwa obraz Jezusa z gorejącym sercem, czułem się podobnie. Czyżby w Nazarecie pili kakaowiec? To szczególne odczucie utrzymuje się, szczególnie gdy obok przepływa energia miłości, szacunku, życia. Dość istotne jest, że odróżnia się od ognia w brzuchu, który czuję gdy jestem w ruchu, działaniu lub przeżywam dobre i złe emocje. Ten ogień jest zupełnie inny, tak jakby porozumiewał się z ogniem w innych istotach. Miałem świadomość świętości ceremonii, która skończyła się przepięknie wśród kwiatów i kolcy żywokostu.
Rozbrajanie ciała
Pierwszym etapem podróży było rozbrajanie. Mamy zapisane w naszych ciałach historie i emocje nasze własne i naszych Wstępnych, szczególnie w linii płci, więc mojego ojca, dziadka, pradziadka. Uwalnianie to, w zależności od potrzeby, słaby bądź silny nacisk na mieśnie, w których są przechowywane wspomnienia naszych przeżyć. Prawdę mówiąc byłem nieco zawiedziony, że nie mam jakiś szczególnych traum zapisanych w ciele. To były jakieś starocie, park zużytych emocji. Coś z dzieciństwa, coś związanego z babcia i mamą (sic!), zmurszała tama pomiędzy moim brzuchem a sercem. Czułem dychotomię rozczarowania i podziwu. Dopiero, gdy rozbrajanie przeszło na moje plecy i kark okazało się, że mam tam całe pokłady gniewu. To było dla mnie zaskakujące doświadczenie. Za chwilę o tym.
Praca z drugim człowiekiem przypominała pracę w kopalni, na przodku. Jak połączyć współodczuwanie, wrażliwość z koniecznością uwolnienia z mięśni bólu i cierpnienia, które może zalegać od długiego czasu. Dopiero całe doświadczenie, obejmujące ulgę, którą przynosi rozbrajanie ciała pozwala na przejście w całości tego etapu, jak również to co może przyjść potem, a związane jest z przyjemnością, lekkością i ekstazą. Nie chodzi o sam nacisk na mięśnie, ale emocje, które się uwalniają i z którymi muszą się uporać „masażyści – naciskacze“.
Emocje – Gniew
Spotkanie z emocjami, z własną przeszłością to jak powrót Odyseusza do domu, gdzie czeka na niego grupka przeciwników z jedyną myślą, by go zabić. Moją emocją, z którą się spotkałem był gniew. Odziedziczony po przodkach, którzy też prawdopodobnie sobie z nim nie poradzili, bo i mnie nie nauczyli, jak sobie z nim poradzić. To ciemna strona mojej męskiej energii, która powodowała strach u moich zwierzaków (przeproszony Jontek, Frajda i Fifryk). To moja własna historia DDA, DDD oraz inne takie DDX.
Wspólnota
W trakcie takich niesłychanie intensywnych warsztatów, podczas których pracuje się z ciałem, duchem i duszą, teraźniejszością zakorzenioną w przeszłości i wyrastającą w przyszłość tworzy się nieoczekiwanie oczekiwana wspólnota doświadczania. Moje doświadczenie pokazało, że dużo przyjaźni przetrwa próbę czasu karmione uwagą i zainteresowaniem a facebook i wspólne działania bardzo to ugruntowują. Pamiętam pierwsze spotkanie na warsztatach, pierwsze spojrzenia, wymianę zdań. Uświadomiłem sobie, że te obce twarze, dłonie, ciała staną się wkrótce bliskie i przyjazne. Szczególnie osoby, które sprawiają wrażenie zamkniętych w sobie (i mogą takie się wydawać przez cały czas warsztatów), osoby, które mnie irytują lub po prostu wkurwiają, osoby, które odrzucają, odtrącają mnie z różnych przyczyn, najczęściej projektując swoje własne obrazy lub przechodząc przez swoje własne przeżycia. Mam świadomość, że każda pojedyncza osoba jest właśnie tą osobą, która powinna i ma być na takim warsztacie i dzięki tej konkretnej osobie coś ważnego się dla mnie wydarzy i coś ważnego odczuję w swoim wnętrzu.
Wybór kobiet
Warsztaty rozwoju osobistego, tantra, wspólne bębnienie przyciąga więcej kobiet, świadomych swoich potrzeb, tak się po prostu dzieje, choć te proporcje z wolna ulegają wyrównaniu. Tak też zdarzyło się podczas warsztatu Andrew w Nowym Kawkowie, prawie równa liczba mężczyzn i kobiet. To co niezwykłe dla mnie to odwaga wyrażania swoich oczekiwań przez kobiety wobec mężczyzn, „chciałabym z Tobą wykonać następne ćwiczenie“. Doświadczenie niezwykłe, łamiące społeczne stereotypy oczekującej kobiety i zdobywającego mężczyzny. Odczuwałem silne partnerstwo i możliwość wspólnego rozwoju obu przyjaznych dla siebie płci. Szczególnie dzięki osobom, z którymi miałem możliwość ćwiczyć podczas warsztatów, jak i wszystkim tym, dla których zabrakło mi mnie samego. Czuję olbrzymią wdzięczność, szacunek i oczekiwanie na przyszłość, gdy będziemy mogli się sobą wzajemnie dzielić, co nastąpi, gdy nastąpi.
Podniebny orgazm
Gdyby ktoś mi o tym opowiedział albo przeczytałbym o tym w mądrej książce, nigdy, przenigdy bym nie uwierzył, że ciało energetyczne naprawdę istnieje. Uwierzył tak naprawdę, nie umysłem, ale sercem i każdą komórką swojego ciała. Tak też się stało. Dłoń nad ciałem, z wolne przesuwająca sie w górę i w dół, ciepło bijące od niej i od ciała, nad którym wędruje, jego naprężenie, zmysłowość, wygięcie, ekstaza. Orgazmiczno-energetyczne spełnienie, dostępne dla każdego, kto tylko pozwoli sobie na to, dopuści, odpuści i puści. W naszym ciele jest pełno gruczołów dokrewnych, podobno... nie... na pewno mogą ejakulować. W moim podniebieniu mieszka orgazmiczna przyjemność, doświadczyłem jej. Nazwałem to „podniebnym orgazmem“ i tym właśnie to było. Teraz chciałbym się tylko dowiedzieć, gdzie mam te inne gruczoły przyjemności. Bo całe moje ciało jest w odczuwaniu.
Jakub syn Młynarza
Warsztaty w Kawkowie pełne są nieoczekiwanych zdarzeń. W trakcie jednej z sesji Mówiącego Kręgu (Talking Circle), gdy wszystkie osoby po kolei dzielą się swoimi doświadczeniami, usłyszałem o przyjemności, ekstazie, która przypominała opętanie jak z filmu „Egzorcysta“, gdy główna bohaterka schodzi głową w dół po schodach. Dla mnie równie przerażająca scena, jak być może kobiecy orgazm w średniowieczu. Podczas mojego własnego skupienia na przyjemności doświadczyłem przerażających rzeczy, być może wywyłał je odgłos z sali, być może wcześniejsza historia, być może moje własne zmaganie z uczuciem gniewu, być może to naprawdę się wydarzyło. Zanim opowiem, jeszcze jedna uwaga. Słyszę, że jako mężczyzna nie mogę wiedzieć, zrozumieć co odczuwały krzywdzone kobiety na przestrzeni wieków. To prawda. Mogę jednak powiedzieć co odczuwali mężowie, partnerzy, ojcowie, synowie, bracia i kochankowie tych kobiet. Przeżyłem...
„Nazywam się Jakub syn Młynarza. Mam 42 lata i pewnie Bóg powoła mnie niebawem do swojej niebieskiej siedziby. Mam nadzieję, że go spotkam i oddam mu to co boskie. Przeszło 25 lat temu poślubiłem nieziemską niewiastę, Jagnę, która w naszej łożnicy nie miała żadnych religijnych zahamowań. Dziękowałem wówczas Bogu za szczęście, które na mnie zesłał. Nie trwało jednak długo. Moja piękna Jagna miała w swym zwyczaju samodzielnie dostarczać sobie przyjemności. Dowiedziałem się tego wiele lat później, gdy targany sumieniem sąsiad wyznał to w swym piśmie, przed swoją samobójczą śmiercią. Dybał na moją żonę i starał się słowami, uczynkami i zachętami wszelkimi skłonić ją, by spoległa w jego komnacie. Nigdy do tego nie doszło, bo żona moja obok pasji do miłowania, miała skromne i bogobojne serce. Mówiła „patrz Jakubie, Bóg na nas patrzy, troszczy się o nas i opiekuje“. Tak, Bóg śmierci i cierpienia patrzy na mnie, a ja patrzę na niego. Ma ludzką twarz. Kilka  miesięcy po ślubie sąsiad ten doniósł do sądu kościelnego, że gdy nie ma Jakuba syna Młynarza, to z domu, z łożnicy żony dobiegają krzyki i spazmy. Śledztwo i proces trwało krótko, był to czas palenia czarownic. To co się wydarzyło jest nie do wysłowienia. Ból, cierpienie, katusze, tortury, każdy członek mojego ciała to czuję od 25 lat, mimo że nie mam już mojej żony. Kiedyś ją spotkam i spojrzę w twarz Boga i powiem, że znam jego prawdziwe imię: Władca Much. Mam nadzieję i tylko dzięki temu jeszcze żyję, że wówczas naprawdę On umrze i będzie tak cierpiał jak my...“
Antychryst (sarenka, koty, psy)
Jest taka scena pod koniec filmu „Antychryst“ Larsa von Tiera, gdy bohater po przejściu przez piekło własnego męskiego przekonania o właściwym porządku wszechrzeczy, gdy nic w co wierzył, czuł, myślał, był przekonany już nie istnieje a on sam pozbawiony wszystkiego kim był i co posiadał, siada na łące i je to co dzikie (Żelazny Jan spełnił swą powinność), a wokół niego pojawia się natura w postaci zwierząt: lisa, jeża i kruka (chyba?). Od tego momentu wierzę, że zwierzęta mówią do nas swoją obecnością. Wracając z Kawkowa spotkaliśmy sarnę, która patrząc mi w oczy potwierdziła, że to wszystko co przeżyłem nie było snem, było moją prawdą.
Krzysztof Politowicz, maj 2012
Andrew Barnes jest prawdziwym nauczycielem. Jego mądrość, obecność i miłość przeprowadziły mnie poprzez niesamowitą podróż do mnie samej, do mojego ciała. Jestem głęboko wdzięczna, że go poznałam, nie mówiąc już o samym jego warsztacie. Jeśliby tylko nie mieszkał tak daleko... w Australii. Polecam go absolutnie wszystkim moim przyjaciołom, którzy są gotowi na głębokie i autentyczne nurkowanie! To było niesamowite zastosować teorię w praktyce, jak nigdy dotąd! Moje serce nie ma słów, aby wyrazić, jak bardzo jesteś MIŁOŚCIĄ Andrew! Jestem Ci dozgonnie wdzięczna i kocham to, czym się dzielisz.
Una, Wielka Brytania, listopad 2010
Uważam, że poziom integralności Andrew jest fascynujący (dość trudno mi zaimponować!). Jest taką osobą, że kiedy mówi, naprawdę chcę siedzieć i słuchać go przez cały dzień. Wiele technik, których uczy, jest pragmatycznych, a przy tym niezwykle skutecznych. Andrew łączy asertywność z bezwarunkową miłością w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie widziałam. Czerpie też z dwóch światów - opartego na energii zjawisku uzdrawiania jak i "twardej" nauki, w bardzo skuteczny sposób. Czuję się pobłogosławiona, że mogłam szkolić się z nim i zamierzam to kontynuować  w przyszłości.
Sophie, Wielka Brytania, listopad 2010
Andrew Barnes jest utalentowanym, troskliwym i ciepłym profesjonalistą.
Butterfly Tantrika,Wielka Brytania, listopad 2010
Andrew jest jednym z najlepszych nauczycieli, z którymi pracowałem. Ma wrodzoną zdolność do przekazywania złożonych idei w sposób zrozumiały i łatwo przyswajalny. Jest wspaniałym uosobieniem męskiej esencji - obecności oraz utrzymywania bezpiecznej przestrzeni, w której następuje prawdziwe zrozumienie i rozwój. Jestem pod dużym wrażeniem jego pracy. 
Mike Lousada, Wielka Brytania, listopad 2010
(organizator warsztatu, Dragon Tantra London)

 

Sesje indywidualne

Dziękuję Andrew. To co robisz jest wielkim darem dla nas kobiet i całej planety. Dziękuję.
Celestyna, Kraków kwiecień 2012
 
Sesja z Andrew Barnesem była totalnym zanurzeniem się w głąb siebie, swojego ciała i dryfowaniem w nieznane, gdzie czają się lęki - strażnicy wrót wiodących do najcenniejszego skarbu, którym jest miłość. Już samo bycie w przestrzeni pełnej akceptacji, miłości i głębokiego zrozumienia, którą stworzył Andrew pozwalało na przejście głębokich transformacji. To było jak powrót do domu swojego serca, ciała i ducha, tworzących jedność, która mogła się przejawić po głębokich uwolnieniach. Podczas pracy Andrew swoją obecnością stwarza totalne bezpieczeństwo i z głęboką uwagą wsłuchując się w Twoje potrzeby prowadzi Cię z wielką delikatnością coraz dalej i głębiej. Proces ten rozpuszcza wszelkie ograniczenia i lęki, a sama świadomość możliwości powiedzenia „NIE” daje ogromne poczucie wolności. Sesja ta umożliwiła mi odzyskanie siebie, swojej mocy, niewinności i miłości. To właśnie podczas sesji spotkałam i uwolniłam pełną mocy, dziką, zmysłową kobietę, zamkniętą na wiele lat przede mną i światem. Spotykając Andrew ma się wrażenie, że spotkało się nie tylko profesjonalistę, który z miłością wykonuje swoją pracę, ale także wyjątkowego człowieka z ogromnymi zasobami miłości i empatii. Chylę czoło przed pracą którą wykonuje oraz dziękuję za przeprowadzenie mnie poprzez delikatne i pełne zranień sfery. Naprawdę warto było wniknąć w tę ciemność, aby móc na powrót ujrzeć piękne promienie słońca.
Agnieszka, Warszawa maj 2011
Z prywatnej sesji z Andrew jestem bardzo zadowolona, przyjął mnie bardzo miło, rozmawiał ze mną bardzo ciepło. Pracował również z moją energią seksualną, napewno mi ją również odblokował. Wyszłam bardzo zadowolona i uświadomiona swojej seksualności. Stałam się bardziej otwarta, pewniejsza siebie, zadowolona. Dużo mocniej przeżywam orgazmy i staje się bardziej kreatywna.
Halina, Warszawa maj 2011

 

Seminarium "Kobieca ejakulacja- fakty i mity na temat kobiecej seksualności"

Seminarium to było dla mnie bardzo inspirujące. Jestem świeżo upieczoną psychologożką, obecnie podyplomowo studiującą seksuologię. W czerwcu zacznę praktykę w klinice ambulatoryjnej. Naprawdę podobało mi się to, co powiedziałeś na temat podobieństw pomiędzy mężczyznami i kobietami. Mam dosyć tej całej gadaniny o kobietach z Wenus, a mężczyznach z Marsa. Zawsze czułam, że przede wszystkim jesteśmy ludźmi, którzy doświadczają wspólnej biologii i emocji, a większość różnic to sztuczne role społeczne, w które zostaliśmy wtłoczeni wieki temu. Wielkim odkryciem było dla mnie uświadomienie sobie (podczas moich studiów seksuologicznych parę miesięcy temu w wieku lat 20 kilku), że męskie i kobiece genitalia są w istocie dwoma wariantami tej samej struktury i są, że tak powiem, równoległe. To było jak "O! To takie oczywiste, dlaczego nigdy o tym tak nie myślałam?" Pamiętam zajęcia z anatomii człowieka na wszystkich etapach mojej edukacji, gdzie zawsze wskazywano głównie na różnice w fazie pourodzeniowej. Ani jednego słowa na temat prenatalnego rozwoju seksualnego (na podyplomowych studiach seksuologicznych wszystko nam wytłumaczyli. W końcu!). Ostatnio poważnie myślę, aby zrobić zaawansowany kurs i być edukatorką seksualności nastolatków (holenderski model edukacji, o którym wspominałeś, z pewnością byłby inspiracją) i myślę, że skupianie się na podobieństwach pomiędzy płciami jest tematem, który powinien być otwierający - to ważne, znaczące i zaskakujące. Dziękuję za inspirację!
Magdalena, Warszawa, kwiecień 2012

Zaawansowany warsztat "Tantryczny orgazm i rozbrajanie ciała"

Dziękuję za stworzenie wspaniałego tantrycznego warsztatu w Ośrodku "Tu i Teraz". Był piękny przepływ ciepłej energii oraz takie piękne i słodkie połączenie w grupie! Czekam na kolejne spotkanie wkrótce.
Mark z Londynu, maj 2012, Polska

 

Obok kompetencji merytorycznych, które w tym przypadku są oczywiste, byłem oczarowany wielką uważnością jaką Andrew emanował od pierwszej do ostatniej chwili spotkania. Miałem wrażenie, że każde słowo, gest czy technika pochodziły nie z poziomu zimnej mentalno-profesjonalnej sztampy lecz z totalnej świadomości pozostającej w ciągłym, energetycznym kontakcie z najgłębszymi potrzebami każdego uczestnika. Wśród wielu nauczycieli, których poznałem pod tym względem Andrew Barnes jest dla mnie w czołówce TOP5. Cudownie było zanurzyć się w tej przestrzeni obecności, by w warunkach pełnego bezpieczeństwa wykonać dla siebie tak delikatną i tak ważną pracę. Dziękuję.
Kuba, Nowe Kawkowo maj 2012
Było to wydarzenie jedyne w swoim rodzaju, nieporównywalne z niczym, co do tej pory przeżyłem. Tak wyobrażałbym sobie życie w raju – bezgraniczna miłość, akceptacja i zachwyt życiem wśród pięknych ludzi. O intensywności procesów przemiany, jakie w nas zachodziły podczas rozbrajania, świadczyły dźwięki wydobywające się z głębi naszych trzewi, swoją potęgą porównywalne chyba jedynie do krzyków bólu przy porodzie czy krzyków wojowników rzucających się do walki wręcz na śmierć i życie. A to był jedynie wstęp, przygotowujący nasze ciała do swobodnego przepływu energii umożliwiającej odczuwanie energetycznych multiorgazmów. Piękno wewnętrzne, które promieniowało i rozświetlało nasze twarze podczas sesji energetycznych, to widok, którego nigdy się nie zapomni. To wszystko dzięki kochanemu Andrew, który dzięki swym szamańskim sztuczkom oraz niesamowitym wyczuciem i intuicją w dozowaniu stopni trudności ćwiczeń, potrafił stworzyć atmosferę takiego bezpieczeństwa, tak intensywnej miłości i czułości, że stało się możliwe skruszenie nawet najstarszych pokładów lęków i traum, które odcinały nas od prawdziwego życia. Nie ma słów, które wyraziłyby szacunek i wdzięczność za to co dla nas zrobił, czego nas nauczył, na co zwrócił nam w sprytny sposób uwagę. Ku swojemu zaskoczeniu przekroczyłem tu wiele własnych lęków i zahamowań, tych świadomych i nieświadomych. Andrew zdołał przeformułować wyobrażenia o kobietach i mężczyznach i odkrył w nas na nowo nie-seksualny dotyk i uczucia. Wcale nie przesadzę, jeżeli powiem, że od teraz jestem już innym człowiekiem, bo w czasie tych warsztatów narodziłem się ponownie, a Andrew był wspaniałym położnikiem tego procesu. Dewizą mojego życia jest motto „Wolność jest wszystkim, a miłość, to cała reszta”. I właściwie ten warsztat był właśnie o tym.
 Jacenty, Nowe Kawkowo 2012
 Praca z ciałem na warsztacie z Andrew Barnes, przyniosła dla mnie przełomowe uwolnienie od lęku przed seksem, zmagazynowanego w moim ciele w postaci zapomnianego doświadczenia nadużycia... Uświadomiłam tez sobie, że porzucenie mnie w wieku 3 lat przez Rodziców, rzutuje obecnie moim lękiem przed porzuceniem przez Partnera... Warsztat ten otworzył mnie na ścieżkę drogi życia pełnią zmysłowości i zdolności orgazmicznej, zdolności tworzenia.....
Beata, Nowe Kawkowo 2012
Polecam z całego serca! Andrew jest wyjątkowym nauczycielem, potrafiącym stworzyć i utrzymać bezpieczną przestrzeń, pełną miłości i akceptacji. Pomimo wielu lat pracy z ciałem warsztat ten głęboko zmienił moje życie, podejście do siebie, relacji, seksualności... Głęboko otwierający, transformujący, pozwalający w łagodny i bezpieczny sposób rozszerzać się, poznawać i odkrywać nowe obszary siebie. Wspaniali ludzie, wspaniała organizacja. Bardzo TAK ;)
Witold, Nowe Kawkowo 2012
Jadąc na warsztaty myślałem pracować w ciele. A jednak niespodziewanie zapracowałem nad emocjami. Doświadczyłem, że był we mnie lęk, ten którego uznałem jako najgłębszy strach, z którym miałem się zmierzyć: strach z zazdrości i odrzucenia. Myślałem że boję się śmierci, jednak to chodziło o strach przed odrzuceniem, który jest mocny, nie do przewidzenia, który poprowadził mnie przez wyżyny miłości i radości, niziny strachu i osamotnienia. Odczuwałem go. Obawiałem się go odczuwać ponieważ myślałem, że on mnie zniszczy. Jak powiedział Andrew jedynym rozwiązaniem jest spotkać strach, pozwolić sobie na niego, ogarnąć takiego, jaki jest, bo jest częścią mnie. Aby żyć ze swoim strachem musiałem podjąć decyzję. Tak kochani :) zdecydowałem budować wewnętrzną radość z kobietą, a miłość niech rozpuszcza ten strach :) cofam oświadczenie, że jestem wolny :) Dziękuje Wam za świadomość i doświadczenie. Aloha
Jacek, Nowe Kawkowo 2012

Warsztat "Ukryta prawda o miłości w relacjach"

Głęboko transformujący warsztat  Andrew Barnesa "Ukryta prawda o miłości w relacjach" jest przejrzystym obrazem relacji nie tylko z otoczeniem, ale także z samym sobą. To dwudniowe spotkanie pozwoliło mi na poznanie i doświadczenie pięknego tańca dwóch biegunów - kobiecego i męskiego. W bezpiecznej przestrzeni mogłam obserwować reakcję mózgu gadziego na sytuacje stresowe, a także nabyć umiejętność zamieniania nieświadomych reakcji lękowych na świadome - wychodzące z poziomu serca. Wspaniałym doświadczeniem było przekształcanie niedojrzałej kobiecości i męskości w dojrzały biegun kobiecy i męski. Efektem tego procesu jest poczucie głębokiej miłości i otwartości pierwiastka kobiecego oraz pełnej obecności i mocy pierwiastka męskiego. Ta piękna podróż poprzez relacje odbyła się w bezpiecznej przestrzeni, przy przejrzystej komunikacji oraz całkowitym zaangażowaniu i obecności prowadzącego. Uczestnictwo w warsztacie pozwoliło mi na zwiększenie swojej autentyczności, a tym samym na „gruntowne odświeżenie” dotychczasowych relacji. Namaste…
Agnieszka, Warszawa październik 2010
Polecam każdemu spotkanie z Andrew. Warsztat  w prosty sposób pokazał mi jak schematycznie działam. Jak funkcje w moich relacjach tak po prostu z automatu odpalają pewne reakcje. Jak łatwo niszczę swoje relacje przez lęk i jego przejawy. Dzięki temu warsztatowi od pieszego dnia powrotu uświadomiłam sobie wiele z tego jak działam. Rozmawiałam o tym z moim partnerem i czuję, iż nasz związek staje się bliższy i bardziej dojrzały.
Justyna, Regów maj 2011
Właśnie zakończyłam warsztat z Andrew, tyle wniósł on wartości w moje życie! Pragnę zachęcić każdą osobę chcącą uzyskać większe zrozumienie i świadomość, dlaczego czujemy/działamy w taki, a nie inny sposób w relacjach. Poznasz nowe narzędzia i koncepcje, które pomogą Ci uzyskać większą głębię zrozumienia, zarówno siebie jak i osób, które kochasz. Znajomość podstawowych czynników, które wpływają na sposób, w jaki reagujesz lub odpowiadasz (react or respond), może dokonać ogromnej różnicy w sposobie komunikowania Twojej prawdy do ludzi w Twoim życiu. Mam teraz lepsze zrozumienie tego, jak komunikować się w mojej relacji i lepsze zrozumienie, skąd wynikają pewne zachowania, które zamykają kanały komunikacji. Warsztaty te dały nam narzędzia do komunikowania naszej prawdy w tym samym języku. Jest tak dużo, co możesz uzyskać inwestując w ten warsztat!
Gabrielle, Australia marzec 2010
Uczestniczyłem w warsztatach z udziałem Andrew i uważam, że naprawdę było warto! Warsztat jest dobry dla każdego, kto szuka większej świadomości i zrozumienia, dlaczego czujesz / działasz tak w swoich relacjach. Istnieją narzędzia i koncepcje, które pozwalają na dogłębne zrozumienie siebie i swojego kochanka/ kochanki / partnera/ parnerki / znajomych/ przyjaciół. Widząc w sobie ukryte czynniki, które podświadomie wpływają na sposób, w jaki reagujemy lub odpowiadamy (react or respond), możesz być bardziej szczery i prawdziwy, gdy nawiązujesz relacje. Ja osobiście mam lepsze zrozumienie tego, jak komunikować się z kobietami i pierwiastkiem kobiecym oraz jasność, gdzie niektóre z moich zachowań nie są spójne. Warsztaty w sposób pełen szacunku i łagodności zachęcił mnie do zrobienia ciężkiej pracy ukierunkowanej w szczególności na obszary, gdzie mogę podnieść moją zdolność do wchodzenia w relacje w sposób jasny i wyraźny.
Piet, Australia marzec 2010

 

Wieczór przytulania

Wiem, że słowa nie są w stanie oddać tego co czułam, ale podzielę się swoim doświadczeniem :-) Mimo, że raczej nie mam oporów przed bliskim kontaktem i przytulaniem na początku wieczoru czułam ogromny lęk, chciałam uciec i nie być tam jednak z tyłu głowy coś mi mówiło zostań tu. Z wielkim oporem podeszłam do Andrew i zapytałam czy mogę się przytulić. Kiedy staliśmy w objęciu czułam jak moja prawa strona ciała rozpada się a z mojej miednicy zaczyna puszczać ogromny ból, lęk i płacz. Nie byłam w stanie stać na własnych nogach, więc położyliśmy się. Andrew delikatnie tulił moje ciało dotykając miejsc, w których czułam najwięcej napięcia. Powolutku ból ustępował a mój szloch zamieniał się w śmiech. To było niesamowite i szalone doświadczenie – płakałam i śmiałam się na przemian. Kiedy uwolniłam emocje z ciała dołączyły do nas inne osoby, czułam się bardzo obdarowana opieką, wsparciem i miłością :-)
Katarzyna, Nowe Kawkowo maj 2012
„Drzewo życia“
Przybyłem, zobaczyłem i zaświadczam... to był niezwykle udany wieczór, „cuddle-party“ czas przytulania, zupełnie nieoczekiwany w dzisiejszym świecie celu bo bez konieczności poddania się wewnętrznemu przymusowi, że coś muszę. W trakcie trwania obowiązują surowe zasady czyli co trzeba zrobić, aby się dobrze bawić: pozostawać w ubraniach, nie przekraczać granic, przyjmować NIE tak samo jak TAK, być w zgodzie z samą/samym sobą. W ten wieczór dużo otrzymałem, dużo NIE, dzięki czemu nie czułem, wreszczcie nie czułem, że jestem odrzucany, zaprzeczany, porzucany, również dużo MOŻE i to zdziwienie malujące się na twarzy kobiet, że tak dobrze przyjmuję to NIE, bo tak się umówiliśmy i dotrzymuję, co obiecałem a przecież „mężczyźni myślą tylko o jednym“, dostałem dużo TAK na masaż stóp, dłoni, masaż pleców głową, dotyk czołem i brzuchem, dotyk karku i ramion, lot rąk i nóg w przestrzeń pozazmysłową.
Wreszcie kontakt z mężczyznami w prawdziwie braterski, nie konkurencyjny sposób, wymiana męskiej energii w pełni szacunku dla swojej własnej przestrzeni, do której zostawałem zapraszany w każdym przypadku. To niezwykłe doznanie nastąpiło, gdy umysł został uśpiony i nakarmiony a ciało ukołysane dotykiem, uwagą, spostrzeżeniem, zainteresowaniem, gdy słowa zostały już wypowiedziane. Poprosiłem jednego z mężczyzn o oparcie dla mojej głowy. Poprosiłem o chwilę odpoczynku. Położył rękę na moim sercu i wtedy zupełnie nieoczekiwanie zobaczyłem bądź pomyślałem „drzewo życia“. Wtedy też je zobaczyłem, rosło w niesamowitym tempie, wciąż w górę i w górę, czułem się jak w bajce „Jaś i magiczna fasola“, gdzie przyrost jest błyskawiczny i magiczny. Ta zielona energia połączyła ziemię i niebo, połączyła planety i gwiazdy w sieć, w tkankę, które mieniła się wszystkimi kolorami światła. Trudno było wrócić. A najdziwniejsze, najcudowniejsz było to, że mój Partner też to widział... Po spotkaniu chwilę rozmawialiśmy i opowiedział, że widział drzewo – dąb, wyrastające z ziemi i w nagłym przypływie istnienia, rosnące gwałtownie do nieba, łączace i nierozdzielające.Przedziwny wieczór przytulania...
Krzysztof Politowicz, Warszawa kwiecień 2012
Podczas wieczoru Cuddle Party z Andrew Barnsem poczułam obecność energii, za którą tęskniłam i której dotąd nie potrafiłam nazwać. Niewinna, beztroska, przenikająca czułość i błogość. Czułam, że pomiędzy nami, przytulającymi się, odradza się dawno zapomniana bliskość, że odbudowują się i uzdrawiają łączące wszystkie żywe istoty złote nici, przez które płynie bezwarunkowa miłość. Poczułam się połączona ze wspólnotą, jaką tworzymy. W tym połączeniu zniknęła granica między dawaniem i braniem, Tobą i Mną. Z każdym wspólnym oddechem uzdrawiająca moc otwierała nasze serca. Ten wieczór obudził we mnie nadzieję i dał mi siłę, aby tą niezwykłą energię wnosić w codzienność, aby dzielić się nią i dostrzegać jej potencjał w każdym zdarzeniu, w każdej relacji. Czekam na kolejny przyjazd Andrew, aby nauczyć się prowadzić podobne spotkania.
Karolina, Warszawa maj 2011
Mój komentarz nie może być inny, jak tylko na tak! Dotyk jakim jest przytulenie, to dla mnie najbardziej subtelna możliwośc wyrażania siebie, ofiarowania siebie innym, czytania innych. Przytulając się, nie można ukryć ani przed sobą, ani przed partnerem stopnia otwartości na drugą istotę, niezależnie od płci. Pamiętam dokładnie sytuację dotykania i głaskania z męską dłonią i przedramieniem, było to równie fajne i wrażliwe jak z płcią odmienną. Co mi ten warsztat pokazał?
- że muszę bardziej uważać gdy wchodzę w przestrzeń innych,
- że moja inwazyjność może być dla innych zbyt duża,
- że zawsze na tego typu warsztacie a pózniej w życiu, trzeba pytać drugą stronę czy tego chce,
- że kiedy mam potrzebę takiej bliskości to mogę o nią poprosić,
- że zdecydowanie łatwiej powiedzieć mi tak jak nie,
- że gdy słyszę NIE, nie do końca potrafię to przyjąć tzn.zbyt emocjonalnie i osobiscie reaguję,
Jerzy, Warszawa maj 2011
„Wieczór przytulankowy” był dla mnie czasem pełnym odkryć. Czas ten to nie tylko bliskość drugiego człowieka, ale także nauka asertywności bez poczucia winy oraz przyjmowania odmowy bez uczucia zranienia. Sama atmosfera spotkania była niesamowita. Totalne poczucie bezpieczeństwa i niewinności jakie czuje się w „kokonie” wypełnionym miłością. Kiedy możesz przytulić się ot tak po prostu do drugiej osoby, czując się przy tym zupełnie bezpiecznie. Wieczór ten był swoistym preludium do głębokiej pracy podczas sesji.
Agnieszka, Warszawa maj 2011
Wieczór przytulania wspominam bardzo ciepło, bo z takim uczuciem go kończyłam. Andrew stworzył bezpieczną i stabilną przestrzeń do swobodnego bycia. Zatroszczył się o to, żeby uczestnicy zadbali o swoje granice i mogli powiedzieć nie, kiedy czuli dyskomfort w kontakcie - co dla mnie miało dużą wartość, bo ciągle się tego uczę. To wszystko razem spowodowało, że stworzyła się piękna przestrzeń, by kontaktować się i łączyć swobodnie i na swój sposób z innymi osobami. Wzięłam sobie z tego wieczoru bliskość, dotyk i poczucie nieskrępowanego i naturalnego, pełnego błogości bycia w kontakcie z ludźmi.
Iza, Warszawa maj 2011

Ceremonia z kakowcem

Dziękuję za ceremonię ze świętym kakaowcem w Nowym Kawkowie. To była piękna, otwierająca serce ceremonia, niezpomniany smak i niesamowity taniec  :) Dużo miłości.
Karolina, Nowe Kawkowo maj 2012
To była piękna, otwierająca ceremonia. Po krótkim wprowadzeniu i wypiciu rozgrzewającego napoju kontemplowałam piekno natury. Czułam, jak komórki mojego ciała zaczynają delikatnie wibrować dostrajając się do siebie nawzajem i do wibracji przestrzeni wokół mnie. Moment, w którym najmocniej doświadczyłam dobroczynnego działania kakaowca nastąpił jednak później, w tańcu. Czułam jak krew zaczyna pulsować w całym moim ciele, moje serce otworzyło się na nowe doznania i oddałam się falom błogości, które przepływały przeze mnie, kiedy kołysałam się w takt muzyki. Ta błogość była we mnie jeszcze długo po ceremonii. Podobno, jeśli jest się dobrze "dostrojonym" może zostać w nas na zawsze.
Kasia, Nowe Kawkowo maj 2012

 

 

Newsletter
Kontakt
 
Estera Saraswati
 
Zenon Dechen Dorje
tel. +48 735 979 202